Temat : Jak budować dobre myślenie o sobie.
Raz w miesiącu w Powiatowym Centrum Integracji Społecznej w Legionowie odbywa się spotkanie. Jest krąg krzeseł, kilkanaście osób i rozmowa, która — jak pokazuje doświadczenie — potrafi zajść w miejsca, których nikt nie planował.
Warsztaty prowadzi Kinga Klejment https://kingaklejment.pl/, która od dawna współpracuje z PCIS w ramach cyklicznego programu rozwijania umiejętności miękkich. Miękkich, czyli takich, których nie da się zmierzyć testem ani wpisać do CV jako certyfikatu. Może to być np. umiejętność nazywania tego, co się czuje, odróżnienia złości od agresji czy przyjęcia komplementu bez natychmiastowego zaprzeczenia.
Co było tematem tego spotkania
Majowe zajęcia dotyczyły czegoś, co brzmi prosto, a w praktyce okazuje się jednym z najtrudniejszych zadań – dobrego myślenia o sobie. Nie w sensie pozytywnego nastawienia, rozumianego jako ignorowanie trudności – raczej w sensie podstawowej zdolności do zauważenia w sobie czegoś wartościowego bez odruchu natychmiastowego umniejszania tego, co się dostrzegło.
Spotkanie zaczęło się od powtórki z poprzedniego miesiąca, który dotyczył radzenia sobie ze stresem.
Złość, agresja i różnica, która zmienia wszystko
Rozmowa szybko zeszła na złość — nie dlatego, że ktoś ją wywołał, ale dlatego, że jeden z uczestników przyszedł wyraźnie poirytowany i powiedział o tym wprost. To stworzyło naturalny punkt wejścia do jednego z kluczowych rozróżnień, które Kinga przeprowadza konsekwentnie w każdym cyklu: złość to emocja, agresja to zachowanie.
Emocji nie da się zakazać. Pojawia się, mówi o tym, co jest dla nas ważne lub trudne, i może — jeśli nie zostanie stłumiona ani nie wymknie się spod kontroli — dostarczać energii do działania. Agresja natomiast, to zachowanie, które można kształtować. To ogromna różnica, która w praktyce bardzo zmienia sposób, w jaki ludzie rozmawiają o własnych reakcjach. Zamiast: „jestem agresywny” — „czuję złość i szukam sposobu, żeby nie skrzywdzić nią ani siebie, ani kogoś innego.”
Uczestnik, który przyszedł zirytowany, sam powiedział pod koniec tej części rozmowy, że złość doprowadziła go kiedyś do szpitala — i że teraz, kiedy rozumie tę różnicę, patrzy na to inaczej. Nie jak na słabość, ale informację, którą można wykorzystać.
Szacunek — słowo, które wszyscy znają, ale każdy rozumie inaczej
Kolejna część zajęć dotyczyła szacunku. Kinga poprosiła grupę o własne definicje — co zaowocowało indywidualnymi odpowiedziami uczestników na ten temat.
Jeden z uczestników powiedział, że szacunek to dla niego powstrzymanie się od użycia przewagi, którą ma się nad kimś, kto jest słabszy np. dziecko, osoba w trudnej sytuacji, ktoś zależny — i można by go upokorzyć, a jednak się tego nie robi. Nie z braku możliwości, ale z wyboru.
Pojawiły się też ważne rozróżnienia między szacunkiem, uległością i asertywnością. Asertywność — często rozumiana wyłącznie jako zdolność do mówienia „nie”, została pokazana szerzej – jako postawa, w której jednocześnie szanuję siebie i drugiego człowieka. Mówienie „tak”, jeśli naprawdę chcę, jest równie asertywne jak odmawianie. Mówienie „nie” bez szacunku dla drugiej osoby to już nie asertywność — to agresja.
Rozmawialiśmy też o tym, jak szacunek wygląda w relacjach hierarchicznych. Uczestnicy sami podali przykłady — z własnego życia i z otoczenia. Przywołany został przykład osoby na stanowisku kierowniczym, która potrafi powiedzieć „przepraszam, że coś zrobiłam/em źle”. To nie osłabia autorytetu — wzmacnia go.
Myśl, emocja, decyzja, rezultat
W środkowej części zajęć pani Kinga wróciła do modelu, który pojawia się w każdym spotkaniu cyklu – myśl prowadzi do emocji, emocja do decyzji, decyzja do działania, działanie do rezultatu. Im wcześniej zdajemy sobie sprawę z tego, co myślimy, tym więcej mamy możliwości, żeby nie działać z automatu.
To nie jest psychologia motywacyjna w stylu „myśl pozytywnie i wszystko się ułoży”. To coś bardziej konkretnego: jeśli mam przekonanie, że ludzie są z zasady nieprzychylni, to będę interpretował ich zachowanie jako dowód na tę tezę — i znajdował go nawet tam, gdzie go nie ma. Jeśli mam przekonanie, że jestem do niczego, to będę odrzucał dowody przeciwne, bo nie będę umiał ich przyjąć.
Właśnie to stało się widoczne w ćwiczeniu, które zamknęło zajęcia.
Najtrudniejsze ćwiczenie
Kinga poprosiła grupę, żeby każdy powiedział, co najczęściej mówi do siebie, gdy coś mu nie wychodzi. Odpowiedzi były szczere i nieraz bolesne. Jeden z uczestników powiedział: „nic nie jestem wart — i to jest prawda.” Kinga zapytała spokojnie, jak by zareagował, gdyby ktoś powiedział to samo do niego. Odpowiedź przyszła szybko: „źle”. Gdy słyszymy od kogoś to, co sami do siebie mówimy, brzmi znacznie gorzej, niż kiedy mówi to sami o sobie.
I tu dochodzimy do sedna tej pracy – w końcu dostrzegamy, że to, co robimy sobie w myślach, robimy sobie naprawdę.
Kolejnym krokiem było ćwiczenie zauważania swoich mocnych stron i praktyka wdzięczności. Każda osoba mówiła, co w sobie ceni, i za co jest wdzięczna — samemu sobie i życiu. Padały odpowiedzi bardzo różne: od „za zdrowe kolana, które mnie tu przywiozły na rowerze”, po „za to, że jestem słowny i można na mnie polegać.”
Na końcu wszyscy mówili o sobie nawzajem coś dobrego. Jedno zdanie, do konkretnej osoby, wprost. Bez owijania w bawełnę i bez możliwości zaprzeczenia — tylko „dziękuję” w odpowiedzi. To ćwiczenie, proste w założeniu, okazało się dla kilku osób najtrudniejszym momentem całych zajęć. I jednocześnie tym, który — jak mówili sami uczestnicy — zostaje najdłużej.
Po co to wszystko
Uczestnicy Centrum Integracji Społecznej to osoby, które z różnych powodów znalazły się w trudnym miejscu i pracują nad tym, żeby z niego wyjść. Rynek pracy, kompetencje zawodowe, praktyki, to ważna część tej drogi, jednak równie ważna (choć mniej widoczna) jest zdolność do funkcjonowania wśród ludzi –mówienia o swoich potrzebach, nieuciekania od trudnych emocji, budowania relacji, w których jest wzajemny szacunek.
Warsztaty z umiejętności miękkich są odpowiedzią na tę potrzebę – nie jako dodatek do „prawdziwej” pracy z uczestnikami, ale jako jej integralna część. Człowiek, który nie potrafi powiedzieć, co czuje, będzie miał trudność w każdym miejscu pracy. Ten, kto myśli o sobie „nic nie jestem wart”, nie skorzysta w pełni z żadnej szansy, którą się mu zaproponuje.



